Nie trzeba być wszędzie

Mała firma ma ograniczony czas i budżet. Prowadzenie Facebooka, Instagrama, LinkedIna, newslettera i bloga naraz kończy się zwykle tym, że wszystko jest robione po trochu i nic porządnie. Lepiej wybrać jedno–dwa miejsca i robić je regularnie.

Ewelina Bobak z tabletem przy stole, obok notatnik i kubek

Cztery pytania na start

  • Kto kupuje? Nie „wszyscy”, tylko konkretny typ klienta: branża, wielkość firmy, problem, z którym przychodzi.
  • Dlaczego u Was? Jedna rzecz, która odróżnia Was od konkurencji i którą da się powiedzieć jednym zdaniem.
  • Gdzie Was szuka? W wyszukiwarce, w mediach społecznościowych, z polecenia? Od odpowiedzi zależy, gdzie warto być.
  • Co uznamy za sukces? Liczba zapytań, rozmów, zamówień. Bez tego nie wiadomo, czy to, co robimy, działa.

Dopiero potem narzędzia

Logo, strona, reklamy i posty to narzędzia. Dobrze działają wtedy, gdy wiadomo, do kogo mówią i po co. Dlatego pierwszą rozmowę z nowym klientem zaczynamy od tych pytań, a nie od wyboru kolorów.

Małe kroki, regularnie

Przy małym budżecie najlepiej sprawdza się prosty plan: jedna strona, która jasno mówi, czym się zajmujecie, jeden regularnie prowadzony kanał i stały sposób zbierania zapytań. Resztę dokładamy, kiedy pierwsze elementy już pracują.

Na koniec

Marketing nie musi być drogi ani skomplikowany. Musi być przemyślany: wiadomo, do kogo mówimy, co chcemy osiągnąć i jak to sprawdzimy.